śmierć wg transerfingu
Moderatorzy: admin, marcelus, filip
Re: śmierć wg transerfingu
.
Ostatnio zmieniony wt lis 03, 2015 10:23 pm przez marcel, łącznie zmieniany 1 raz.
.
- Prometeusz
- Posty: 1848
- Rejestracja: pt kwie 20, 2012 9:21 am
Re: śmierć wg transerfingu
Chciałem zaznaczyć że postawienie pytania jest formą wypowiedzi. Ja na to odpowiedziałem, dając Ci okazje, raz do wyrażenia Twojego aktualnego zdania, a dwa do jego merytorycznego uzasadnienia. Sugerujesz, że tracę czas na rozmowy, ale nie zauważasz, że Ty robisz dokładnie to samo. To nie jest odbijanie piłeczki. Tylko stwierdzenie faktu. Tyle, że ja nie tracę czasu na rozmowy bo to jest forma robienia tego co lubię i rozwijania się. Twój przypadek z tej perspektywy jest inny.Chciałem zaznaczyć że na tym forum postawiłem tylko pytanie dotyczące eksperymentu, więcej wypowiedzi z mojej strony nie było.
Dyskusja się zatrzymała się na tym czy jest sens wyciągać wnioski z eksperymentu i przez ich pryzmat szukać prawidłowości w ludzkich zachowaniach. Ja uważam, że jest i myślę, że jak ktoś czytał np. Wilsona, szczególnie o pierwszych obwodach neurologicznych, to nie powinien mieć wątpliwości. W swoich wypowiedziach do tej pory zawarłem argumentacje. Na tym podsumowaniu kończę dyskusję na temat tego eksperymentu, gdyż każdy przedstawił swoje stanowisko. Dalsza rozmowa byłaby przekonywaniem się na siłę. Rezygnuję z tej walki.
Taki jest kres wszelkiego gejdżu: wola gejdżowania.
Re: śmierć wg transerfingu
.
Ostatnio zmieniony wt lis 03, 2015 10:24 pm przez marcel, łącznie zmieniany 1 raz.
.
- Prometeusz
- Posty: 1848
- Rejestracja: pt kwie 20, 2012 9:21 am
Re: śmierć wg transerfingu
Pierwsze obwody są jak najbardziej zweryfikowane. Uczułem się o tym na studiach. Oczywiście model Wilsona był uproszczony.marcel pisze:Obwody Wilsona są tylko modelem teoretycznym więc nieweryfikowalny.
Taki jest kres wszelkiego gejdżu: wola gejdżowania.
Re: śmierć wg transerfingu
.
Ostatnio zmieniony wt lis 03, 2015 10:25 pm przez marcel, łącznie zmieniany 1 raz.
.
- Prometeusz
- Posty: 1848
- Rejestracja: pt kwie 20, 2012 9:21 am
Re: śmierć wg transerfingu
Wilson w swojej książce i odnosi się do podstawowej wiedzy biologicznej, psychologicznej i pedagogicznej, a także socjologicznej. Gdzie to zweryfikować? W książkach z tych dziedzin mówiących o tych zagadnieniach. Ja nie będę tracił czasu by Ci zbierać literaturę z kilku lat.
Taki jest kres wszelkiego gejdżu: wola gejdżowania.
Re: śmierć wg transerfingu
.
Ostatnio zmieniony wt lis 03, 2015 10:25 pm przez marcel, łącznie zmieniany 1 raz.
.
- Prometeusz
- Posty: 1848
- Rejestracja: pt kwie 20, 2012 9:21 am
Re: śmierć wg transerfingu
Nie ma czegoś takiego jak złe emocje. 


Literatury na ten temat jest mnóstwo. Idź do biblioteki pedagogicznej i poszukaj po hasłach. Na tym między innymi polega studiowanie, nie przerabiasz jednej książki tylko wyszukujesz interesujące Cię zagadnienia. Jeśli szukasz naukowych wytłumaczeń to na taką pracę się szykuj. Wiedza kosztuje i za darmo nikt za Ciebie nie będzie jej przyszykowywał i prezentował. Przynajmniej nikt świadomy.Ok, mi chodziło o jedną konkretną

Taki jest kres wszelkiego gejdżu: wola gejdżowania.
Re: śmierć wg transerfingu
.
Ostatnio zmieniony wt lis 03, 2015 10:25 pm przez marcel, łącznie zmieniany 1 raz.
.
- Prometeusz
- Posty: 1848
- Rejestracja: pt kwie 20, 2012 9:21 am
Re: śmierć wg transerfingu
Oj, pogrywasz sobie Marcel. 


Taki jest kres wszelkiego gejdżu: wola gejdżowania.
Re: śmierć wg transerfingu
Może moja wypowiedź trochę nie na czasie, bo pierwsze posty sprzed roku, a ja na tym forum nowa ( transerfingiem zainteresowałam się dopiero jakies pół roku temu tak na serio) ale ponieważ sama wyleczyłam się z ch nowotworowej to czuję się niejako upoważniona aby włączyć się w dyskusję. Mój typ białaczki nalezy do takich, przy których można uzyskać remisję, ale nie wyleczyc do końca. Tymczasem minęło 11 lat, w międzyczasie urodziłam zdrowe dziecko i 3 lata temu zostałam uznana za wyleczoną. Jak to zrobiłam ? Teraz jak czytam o TR to myślę, że w jakiś cudowny sposób właśnie dzięki niemu, ale napisze w kilku punktach co zrobiłam. I proszę nie myśleć, że zadziałalo jakies placebo, bo jestem po AM i nie jestem laikiem w tych sprawach.
1. Po diagnozie poza Chemioterapią, postanowiłam wziąc sprawy w swoje ręce, a raczej przekazać je w ręce naturoterapeutów- przeszłam na dietę Vegańską, bez soli + zestaw kilkunastu ziół. Potem jeszcze przez 2 lata łykałam leki z Amazonii - Vilcacorę i jakies 2 inne .
2. Tylko w momencie diagnozy rozpłakałam się , a potem nigdy nie myślałam o sobie jak o chorej.
3. Zabroniłam też mówić o mojej chorobie komukolwiek poza mężem i przyjaciółką. Nawet moja mama dowiedziała się z opóźnieniem. Dlaczego? Aby nikt nie patrzył na mnie jak na chorą.
4. CH . nowotworową rozpatrywałam tylko jako przeszkodę , która oddala w czasie moje starania o drugie dziecko , a ponieważ miałam zamiar, ze mam mieć córkę (i mam:)) to nie brałam pod uwagę mozliwości, ze mogę umrzeć. Jak dostawałam drugą chemię to jedyne co czułam to złość na to, że muszę jeszcze od tego momentu odliczyć 2 lata na starania o dziecko.
5. I stało się tak jak zaplanowałam, mimo, że moi bliscy byli przerażeni, mąż chciał zrezygnować z naszych planów, mama i lekarze odradzali, ale ja miałam cel i jestem pewna, ze on mnie uratował.
6. Miałam sen , w którym zobaczylam moją córke w wieku 4 lat. I teraz moge powiedzieć, ze wlasnie tak wyglada jak w tym śnie.
7. Wydaje mi się, ze nie majac pojęcia o TR i innych technikach tego typu stosowałam zasady TR. Pomogło mi w tym to, ze kiedyś byłam u astrologa , który powiedział,że będę miała 2 dzieci chłopca i dziewczynkę i ja tego się trzymałam - skoro mam mieć to nie mogę umrzeć.
Trochę się rozpisałam, ale mam nadzieję, że to takie potwierdzenie na te rozważania .
1. Po diagnozie poza Chemioterapią, postanowiłam wziąc sprawy w swoje ręce, a raczej przekazać je w ręce naturoterapeutów- przeszłam na dietę Vegańską, bez soli + zestaw kilkunastu ziół. Potem jeszcze przez 2 lata łykałam leki z Amazonii - Vilcacorę i jakies 2 inne .
2. Tylko w momencie diagnozy rozpłakałam się , a potem nigdy nie myślałam o sobie jak o chorej.
3. Zabroniłam też mówić o mojej chorobie komukolwiek poza mężem i przyjaciółką. Nawet moja mama dowiedziała się z opóźnieniem. Dlaczego? Aby nikt nie patrzył na mnie jak na chorą.
4. CH . nowotworową rozpatrywałam tylko jako przeszkodę , która oddala w czasie moje starania o drugie dziecko , a ponieważ miałam zamiar, ze mam mieć córkę (i mam:)) to nie brałam pod uwagę mozliwości, ze mogę umrzeć. Jak dostawałam drugą chemię to jedyne co czułam to złość na to, że muszę jeszcze od tego momentu odliczyć 2 lata na starania o dziecko.
5. I stało się tak jak zaplanowałam, mimo, że moi bliscy byli przerażeni, mąż chciał zrezygnować z naszych planów, mama i lekarze odradzali, ale ja miałam cel i jestem pewna, ze on mnie uratował.
6. Miałam sen , w którym zobaczylam moją córke w wieku 4 lat. I teraz moge powiedzieć, ze wlasnie tak wyglada jak w tym śnie.
7. Wydaje mi się, ze nie majac pojęcia o TR i innych technikach tego typu stosowałam zasady TR. Pomogło mi w tym to, ze kiedyś byłam u astrologa , który powiedział,że będę miała 2 dzieci chłopca i dziewczynkę i ja tego się trzymałam - skoro mam mieć to nie mogę umrzeć.
Trochę się rozpisałam, ale mam nadzieję, że to takie potwierdzenie na te rozważania .

Mój Wszechświat troszczy się o mnie
- Bezimienny
- Posty: 16
- Rejestracja: czw kwie 03, 2014 3:48 pm
Re: śmierć wg transerfingu
Cześć.
Gratuluje wygranej z chorobą i zdrowej córeczki. Twoja historia jest motywująca i krzepiąca, dzięki za podzielenie się tą opowieścią.
Gratuluje wygranej z chorobą i zdrowej córeczki. Twoja historia jest motywująca i krzepiąca, dzięki za podzielenie się tą opowieścią.
